Mielno - majowy weekend
Do Mielna przyjechaliśmy późnym wieczorem. Dobrze, że mieliśmy zarezerwowane pokoje, bo to co się tutaj działo, przechodzi ludzkie pojęcie. Weekend majowy jest ponoć prawie wszędzie taki we wszystkich miejscowościach wypoczynkowych, ale w Mielnie to już była przesada. Tyle luda się najechało, że żadnych wolnych miejsc nie mogli znaleźć. Wypoczynek fajny, bo przecież do prawdziwego urlopu to jeszcze sporo czasu, tylko to nam przeszkadzało, że tam aż takie dzikie tłumy były. Pensjonat
Mielno dosyć ładny, jedzenie mają bardzo dobre. Kucharz zna się doskonale na kuchni chińskiej, więc codziennie sobie kupowaliśmy jakieś azjatyckie specjały. Mielno ogólnie bardzo ładne, choć poza plażą nie ma co robić. Zwiedzania zero, bo tylko dwa kościołki, ale za to bogata infrastruktura dla turystów, restauracje, puby, pizzerie, kawiarnie, smażalnie ryb, kino, dwie dyskoteki, wypożyczalnie i sprzętu wodnego i rowerów, tak że wybór mieliśmy. W dzień bywaliśmy na plaży, bo pogoda była nawet ładna, a wieczorami dyskoteki. Było miło.